Uroczystość setnych urodzin Marty Wesołowskiej, mieszkanki Zabrza zamieszkującej apartamentowca przy ulicy Ślęczka, była wydarzeniem niezwykłym i jedynym w swoim rodzaju, zarówno dla niej samej, jak i dla jej rodziny. W środę, podczas tego wyjątkowego jubileuszu, zaszczyciła ją swoją obecnością delegacja przedstawicieli miasta. W skład grupy wchodziły prezydent Agnieszka Rupniewska, Sławomir Kenig – kierownik Urzędu Stanu Cywilnego oraz reprezentantki miejscowego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Na stół trafił oczywiście tort oraz symboliczna świeczka, a także gratulacje od najważniejszych osób w państwie – list od premiera oraz obietnica specjalnego dodatku do emerytury od ZUS w wysokości 6 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Najważniejsze jest jednak to, że pomimo sędziwego wieku, Marta Wesołowska jest osobą pełną energii, chętnie bierze udział w rozmowach i swobodnie porusza się po domu.
Podczas spotkania, pani Marta zdradziła tajemnicę swojej długowieczności. Nie stosuje żadnych diet cud, ale dba o aktywność fizyczną. Jej codzienne spacery do najbliższej Biedronki czy miejskiego targowiska przy ulicy 3 Maja są dla niej nie tylko formą ruchu, ale także okazją do kontaktu z innymi ludźmi. Kiedyś towarzyszyły jej w tych spacerach jej ukochane psy, dziś towarzystwo osób jest dla niej równie cenne.
Marta Wesołowska urodziła się dokładnie sto lat temu w miejscowości Wełna, w powiecie Obornickim w Wielkopolsce. Kiedy wybuchła II Wojna Światowa, była dopiero czternastoletnią dziewczynką. To co wtedy przeżyła, na zawsze zapadło w jej pamięć – ucieczki przed niemieckimi samolotami, które ostrzeliwały mieszkańców, a także straszny widok zabitych ludzi i zwierząt. Te bolesne wspomnienia skłaniają ją do obserwacji konfliktu na Ukrainie z wielkim niepokojem.
Z Zabrzem związała się w 1952 roku. Przez większość swojego życia mieszkała tam ze swoim mężem Stanisławem, córką Basią i synem Bogusiem. Teraz mieszka blisko swojej rodziny przy ulicy Ślęczka, gdzie ma także sąsiada w osobie swojego zięcia Krzysztofa Nowickiego i wnuka Artura. Losy Marty Wesołowskiej są ściśle związane z historią miasta Zabrze, gdyż jej mąż był głównym księgowym Huty Zabrze.
Pani Marta poświęciła swoje zawodowe życie pracy jako krawcowa, ale także wspieraniu jednostki wojskowej przy ulicy Roosevelta (obecnie teren Politechniki Śląskiej). Jako osoba odpowiedzialna za zaopatrzenie oficerskiej kantyny, obcowała na co dzień z papierosowym dymem, przez co przekonana była, że umrze młodo na raka płuc. Paradoksalnie jednak to doświadczenie sprawiło, że przez całe życie nie paliła tytoniu ani nie piła alkoholu.
Jej córka, Barbara Nowicka, podkreśla, że długowieczność matki zawdzięcza przede wszystkim zabrzańskim lekarzom kardiologom. W ciągu ostatnich 30 lat pani Marta miała wszczepiany rozrusznik serca aż trzy razy. To były konieczne zabiegi ze względu na jej problemy zdrowotne.
Jubilatka jest osobą otwartą i rozmowną. Chociaż czasem potrzebuje pomocy swojej rodziny w przypominaniu sobie dawnych historii, zawsze chętnie bierze udział w rozmowach. Często czyta lokalne gazety, które są jej głównym źródłem wiarygodnych informacji o otaczającym ją świecie.
Z okazji setnych urodzin, reprezentantki ZUS przekazały pani Marcie miłą wiadomość. Od 1 stycznia 2025 roku, osoby, które skończą 100 lat, otrzymują honorowe świadczenie na mocy ustawy. Jego wysokość wynosi 6 589,67 zł brutto.