Ostatnie wydarzenia w Zabrzu, gdzie doszło do przyspieszonych wyborów z inicjatywy mieszkańców, mogą oznaczać trudne czasy dla prezydentów miast związanych z koalicją 13 grudnia. Niezadowolenie z rządu Donalda Tuska rośnie, a obywatele patrzą coraz bardziej krytycznie na lokalne władze związane z Platformą Obywatelską. Obietnice wyborcze pozostają niespełnione, a struktury miejskie często przypominają miejsca, gdzie stanowiska obsadzają członkowie partii.
Wpływ emocji na wybory samorządowe 2024
Wybory samorządowe w 2024 roku były mocno naznaczone emocjami, które wcześniej doprowadziły do odsunięcia od władzy Zjednoczonej Prawicy. W kwietniu 2023 roku, zaledwie kilka miesięcy po powstaniu koalicji 13 grudnia, rząd Donalda Tuska był na fali wznoszącej, co przyciągało wielu zwolenników PO. Pomimo to, lokalni liderzy PO musieli zmierzyć się z wysokimi oczekiwaniami wyborców i przekonać ich o możliwości współpracy z rządem dla dobra miast. Ta strategia okazała się skuteczna, jednak tylko w większych miastach.
W wyborach samorządowych logo Koalicji Obywatelskiej było obecne przy wielu zwycięzcach. Niemniej jednak, od grudnia 2023 roku sytuacja zaczęła się komplikować. Brak realizacji obietnic rządowych i cięcia budżetowe doprowadziły do rosnącego niezadowolenia, co stało się szczególnie widoczne po wygranej Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.
Przełomowe zmiany w Zabrzu
Zabrze stało się symbolem zmiany, gdy Kamil Żbikowski, niezależny radny związany z ruchami miejskimi, pokonał Ewę Weber, kandydatkę popieraną przez KO. Jej poprzedniczka, Agnieszka Rupniewska, nie zdołała poprawić sytuacji w mieście, co doprowadziło do szybkiego referendum i zwycięstwa Żbikowskiego. Zaskakujące było wsparcie Żbikowskiego przez osoby z PiS oraz ludzi związanych z Grzegorzem Braunem. To sojusze ponad podziałami politycznymi pokazują, że dobro wspólne może przeważać nad partyjnymi interesami.
Napięcia w Krakowie
Podobne nastroje można zaobserwować w Krakowie, gdzie po 22 latach rządów Jacka Majchrowskiego nowym prezydentem został Aleksander Miszalski z PO. Jego kampania była pełna obietnic o „nowym złotym wieku” dla miasta dzięki kontaktom z kierownictwem PO. Jednak rzeczywistość okazała się inna – rosnący deficyt i zadłużenie miasta na blisko 7 mld zł stawiają Kraków w trudnej sytuacji.
Z tego powodu coraz głośniej mówi się o możliwości przeprowadzenia referendum w Krakowie. Różne grupy społeczne są zdeterminowane, by nie dopuścić do dalszego wykorzystywania miasta przez polityków PO. Mimo że wynik tego przedsięwzięcia jest niepewny, niechęć do obecnych władz jest powszechna.
Rola referendów w polskich miastach
Referenda stały się istotnym narzędziem dla mieszkańców miast, którzy chcą wyrazić swoje niezadowolenie z lokalnych władz. Jak pokazują badania Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, zainteresowanie udziałem w referendach odwoławczych wzrosło. W marcu 2025 roku aż 61,27% badanych deklarowało chęć uczestnictwa w takich inicjatywach, co jest znacznym wzrostem w porównaniu do lutego tego samego roku.
Ta zmiana pokazuje, że Polacy są coraz bardziej zdecydowani na aktywne uczestnictwo w życiu politycznym swoich miast. Próby zniechęcania do udziału w referendach mogą już nie przynosić oczekiwanych rezultatów. Ostatecznie, to mieszkańcy mają siłę, by zmieniać rzeczywistość wokół siebie.